Gdy śnieży wychodzę na ulice
Stawiam kołnierz, nakładam kapelusz.
Rozgrzewam dłońmi zmarznięte lice
Widzę jak zima pisze scenariusz.

Patrzę na niebo, płonie brunatnie,
Ciemne, aż sine od mrozu.
Płatki śniegu spadają delikatnie
I wsiadają do mego powozu.

Zabiorę je ze sobą na drogę
Choć nieświadomy ich obecności
Pomogę bo tylko pomóc mogę
Jak one, nie wiem o swojej kruchości.

W promieniach od płatków odbitych,
Unosisz się Ty, nie chcesz ich zdeptać.
Tych płatków wokół Ciebie tańczących
Z nimi walca zaczynasz dreptać.

Jak bardzo chciałbym być twoim płatkiem,
Choć tym małym, tańczącym przy Tobie.
Tak przystanąłem, patrząc ukradkiem
Zamarłem…


Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości użytkowników portalu bez ich zgody, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).