| Ostatnie obrazki |
|
|
|
| Płonące książki - Matuszewski |
Wysoki dżentelmen miotał się po pokoju jak oparzony. Przyjął zgarbioną pozycję, a plecy przyzwyczajone do pionu trzeszczały upominająco. Pogubił gdzieś guziki od koszuli, odsłonił szyję i kilka włosów na klatce piersiowej, o krawacie dawno już zapomniał.
Wił się z szalonym wzrokiem pośród stert książek, dzierżąc w dłoniach płonące tomiszcza. Siwe skronie sperliły się potem. Drżącymi z przejęcia rękoma roznosił ogień po całym pokoju, od firanek do tapet, nie przystawał nawet na chwilę, wracał tam gdzie płomień jedynie osmalił powierzchnię podpalanego przedmiotu.
Polał biurko ulubioną brandy, podpalił naręcza rękopisów, tych czytanych i tych, których nigdy już nie przeczyta. W powietrze wzbiła się chmura czarnego dymu. Regał z książkami wreszcie uległ. Ogień wpełzł na ściany.
Do pokoju wszedł mały chłopiec w pidżamie. Dżentelmen zobaczył go, ale nie przerwał tańca, tylko wciąż skakał od jednej ściany do drugiej, potykając się w transie o meble.
- Tato – zapytało nieśmiało dziecko – Co robisz?
Mężczyzna chwycił chłopca w biegu, wyskoczył przed dom i westchnął ciężko. Powoli dochodził do siebie, był coraz spokojniejszy, w miarę jak płomienie ogarniały dom.
- Czemu to zrobiłeś? – spytał chłopiec.
Dżentelmen zagryzł zęby w rozpaczy. Syn trzymał w dłoni egzemplarz książki dla nastolatków, którą czytał do snu. Powróciły niemiłe wspomnienia.
- Oddaj to – syknął przez zęby i wyszarpnął książkę z rąk chłopca – W ogień z tym. Ze wszystkim w ogień!
Dwa lata wcześniej dżentelmen dostał propozycję promowania owej powieści, z czego, podobnie jak kilkunastu jego kolegów, zrezygnował z wielkim obrzydzeniem. Nie potrafił reklamować swoim nazwiskiem takiego gniota, takiej tandety, ohydnego gwałtu na literaturze pięknej uwłaczającej czytelnikowi.
- Tato, dlaczego spaliłeś wszystkie książki? Przecież lubisz czytać.
- Nie będę już pracować – odrzekł mężczyzna siląc się na spokój – Ja znam rynek, jestem profesjonalistą. Ale odmawiam współpracy w świecie idiotów.
Wrzucił powieść w ogień. Z niesłabnącą satysfakcją patrzył jak w płomieniach nikną kolejne rozdziały Harry’ego Pottera.
Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości użytkowników portalu bez ich zgody, jest stanowczo zabronione.
(Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).
|
|
|
|
 |
dnia luty 05 2010 10:14:52
No i? Chyba chciałeś coś powiedzieć, ale w ogóle mnie to nie przekonało. To wygląda na szkic, nie na opowiadanie. Jedna scenka, która właściwie nic nie mówi.
W paru miejscach przyczepiłabym się do języka. Jak chcesz, to mogę te miejsca wypisać. |
 |
dnia luty 05 2010 11:49:05
Brandy się nie pali, bo ma mniej alkoholu niż 50% ;) Pomysł fajny, przekaz też sensowny, ale wykonanie kiepskie;) |
 |
dnia luty 05 2010 13:21:05
Nie załapałem chyba do końca o co chodzi.
Ta jego 'promocja', to było pisanie recenzji na okładce HP? No dobra, nie podobał mu się HP.
Przejście od sukcesu komercyjnego HP do palenia własnych książek odbieram jednak jako niekonsekwencje.
Bez oceny. |
 |
dnia luty 05 2010 17:09:24
Tak jak przedmówcy. Nic nie wynika. To jakaś antykampania HP?
Czy może miniaturka o szaleńcu, który pali cały dom, choć książek od potterze jest tylko parę?
To może być fragment czegoś większego, ale sam w sobie nic nie mówi. |
 |
dnia luty 06 2010 12:32:53
"- Czemu to zrobiłeś? – spytał chłopiec." pytanie dla mnie nadal pozostaje bez odpowiedzi. |
 |
dnia luty 06 2010 18:52:32
Miniatura o szaleńcu, który pali swoje ukochane książki jako protest przeciwko komercji ... - jest pomysł , ale niestety tylko pomysł.
Wypowiedź ojca nienaturalna, nie czuje się też jego desperacji, choć bardzo się starałeś.
Jak na Ciebie - kiepściutkie.
PS. zmień pidżamę na piżamę - już nie w modzie |
 |
dnia luty 06 2010 20:57:53
Mężczyzna chwycił chłopca w biegu, wyskoczył przed dom i westchnął ciężko.
tak zaraz po skoku westchnął? Jakieś to nieprawdopodobne jest...
Dżentelmen zagryzł zęby w rozpaczy.
można zacisnąć zęby, ale zagryźć... jakoś to niezgrabnie brzmi...
Rozumiem, że szalony bohater wraz z Potterem pogrzebał (spalił) Mickiewicza Głupota, bo jak długo są ludzie, będzie literatura ambitna i ta, która niesie jedynie rozrywkę. Kiepski profesjonalista, skoro neguje istnienie jakiejś tam literatury. lepiej czytać Pottera niż chlać piwo za rogiem, narkotyzować się i dewastować przystanki.
Czegoś mi tu zbrakło. Napisane dobrze. Lubię Twoje teksty, bo czyta się je przyjemnie. Tu zbrakło błysku. Może dlatego, że nie zgadzam się z pointą.
Pozdrawiam. |
 |
dnia luty 09 2010 20:38:11
Przekaz rozumiem. Ja próbowałbym najpierw pokazać co go do tego wybuchu doprowadziło. 
Pomysł OK |
|
|
|
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
|
|