Wcz C kchm, wsz? N ptrf przstc.
Mimowolnie uśmiechnęła się do komórki. Po chwili jednak sentyment ustąpił poirytowaniu – jak długo jeszcze będzie ją prześladował? Milczała zawzięcie od ponad roku, ale on nadal słał te swoje esemesy i maile. Dobrze wiedział, że tym sposobem nie da jej nigdy odejść naprawdę.
Historia banalna do bólu. Poderwał ją – dość inteligentnie, trzeba przyznać – na konferencji w Słowenii i rozkochał tak szybko, że sama nie mogła w to uwierzyć. Skąd takie uczucie koło czterdziestki? Na pewno szczególnego smaczku przydawał ich znajomości fakt, że był to romans międzymiastowy, a niekiedy (często wyjeżdżał za granicę) – nawet międzynarodowy. Wtedy właśnie wypracowali swój szyfr: esemesy bez samogłosek niosły więcej treści za mniejsze pieniądze.
Spotykali się wirtualnie i w jak najbardziej realnej przestrzeni – pocałunki na dworcu, szybka kawa na lotnisku i wcale nie tak szybki seks w zapyziałych hotelikach gdzieś między jednym a drugim miastem.
Zaledwie po miesiącu okazało się, że w jego życiu jest inna, o zdecydowanie większych prawach, i że z nią mieszka.
– E tam, miłość! Tak było po prostu wygodnie – tłumaczył, gdy prawda wyszła na jaw – ale teraz mam ciebie, więc lada moment się wyprowadzę.
Czas mijał, wyprowadzka nie następowała (bo remont, bo zima, bo jego pies zanadto Tamtą lubi), a ona coraz bardziej cierpiała, rozdarta między miłością do niego i własną.
Pewnego wiosennego dnia przyjechał (sześć godzin w pociągu, by spędzić z nią ledwie półtorej), aby oznajmić jej, że Tamta – odkąd znalazła sobie nowe, mocno rozrywkowe, hobby – coraz bardziej uniezależnia się od niego.
Wtedy też usłyszała o przysiędze, jaką złożył Tamtej parę lat wstecz. Nie, to nie on siedział za kierownicą, gdy w wypadku pękały jej żebra i podstawa czaszki, ale on przysiągł wówczas w szpitalu, że jej nie opuści. Teraz jednak wszystko wskazywało na to, że nie będzie musiał łamać przysięgi, bo wcześniej Tamta sama daruje mu wolność.
Czekała więc niecierpliwie na decyzję Tamtej, z każdym dniem nienawidząc coraz bardziej i jej, i siebie.
Lato miało przynieść rozstrzygnięcie. Planowali powrót do Słowenii, w miejsce, gdzie się poznali, stamtąd romantyczne wypady do Włoch i Chorwacji, a potem on miał się wreszcie wyprowadzić do wynajętej tymczasem kawalerki.
W przeddzień wyjazdu usłyszała, że Tamtej, choć wcześniej obstawała przy babskich wczasach w Jastarni, nagle zachciało się Adriatyku, i że jedzie z nim do Izoli.
Odtąd ignorowała jego maile i esemesy – aż do teraz. Z westchnieniem wybrała opcję „Odpowiedz”.

***

Dźwięk przychodzącego esemesa zaskoczył go tak bardzo, że rozlał wrzątek na blat. Oczywiście poparzył się, próbując jednocześnie ścierać wodę i odczytać wiadomość. Odpowiedziała! Nareszcie dała znak życia!
– No gdzie ta herbata, już się zaczyna – dobiegło z pokoju, sprzed telewizora.
– Jeszcze chwileczkę, zaraz przyjdę.
Litery skakały mu przed oczami i chwilę trwało, nim wstawił brakujące samogłoski:
Jtr wchdz z mz.
Jak w transie wniósł do pokoju tacę i rozładował ją na stoliku między fotelami.
– Wiesz, chyba jednak pójdę spać, rozbolała mnie głowa – powiedział, starając się nie patrzeć jej w oczy.
Nie kryjąc rozczarowania, a nawet lekkiej urazy, wyciągnęła do niego rękę. Pocałował ją posłusznie, choć raczej machinalnie:
– Dobranoc, mamusiu.


Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości użytkowników portalu bez ich zgody, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).