AMERICAN ACT


JEST RANEK. BRETT I MIKE PIJĄ KAWĘ W RESTAURACJI.

BRETT

A taki Quentin? Musiał kogoś odjebać. Nie kręcisz Wściekłych psów jeśli nigdy do nikogo nie strzelałeś. Najpierw musisz widzieć postrzał i ten cały bajzel później. Wiesz, kiedy klient krwawi, wariuje, krzyczy, a ty stoisz i patrzysz. Ale nie reagujesz, bo jesteś tylko obserwatorem, a nie pierdoloną Matką Teresą. Patrzysz i notujesz, linijka po linijce. Tak w głowie, nie? Dopiero później robisz z tego film.

BRETT
(zapala papierosa i wygląda przez okno)
Quentin musi mieć na sumieniu przynajmniej tyle ofiar co Manson. Mówię ci.


MIKE
A Cameron? Zabija ich więcej niż Quentin.


BRETT

Cameron nie. Jego śmierci są do dupy. Nie mają takiej finezji. On buduje terminatory, człowieku, i zsyła je na ziemię, żeby zabijały inne terminatory. To nie jest film. To pierdolony kabaret. Nie, Cameron na pewno nikogo nie zabił.

MIKE
Quentin też nie. On po prostu wciąga dużo koksu.


BRETT

Koks i wyobraźnia to jedno. Ale cała reszta musi być prawdziwa, bo bez tego zrobisz gniota, a nie hit. Słyszałem kiedyś o jednym rusku. Jebany miał w basenie rekina. Prawdziwego rekina. To był jakiś mafiozo, ten ruski. I on zawsze jak rozmawiał z kolesiami, którzy mu coś wisieli, to zabierał ich na tyły swojej willi na spacer wokół tego basenu i pokazywał im rekina. Człowieku, kolesie miękli od razu.

MIKE
I co?


BRETT

Ten ruski miał też psa. Takiego zajebistego, rasowego. I któregoś dnia córka ruska bawiła się z tym psem za domem. Wiesz, patykiem. Rzucała, a pies przynosił. I raz rzuciła tak mocno, że patyk wpadł jej do basenu, a pies nie ogarnął sytuacji i odruchowo skoczył za badylem. Trzy sekundy i skurwiel był historią. A to był fest pies, nie jakiś kundel, tylko wielki mastif, człowieku. Ze sto kilo ważył.

MIKE
A ten rusek?


BRETT
Nie wiem, kurwa, z osiemdziesiąt. A jakie to ma znaczenie?

MIKE
Ale co zrobił?


BRETT

A, no co? Wkurwił się trochę na tego rekina, bo emocjonalnie to był bardziej przywiązany do psa niż do niego. Kazał kupić takie urządzenia do ogrzewania wody w basenach. Dwa tygodnie grzały na pełny regulator, aż zaczęło bulgotać. Ugotował kutasa. Potem ktoś opisał tą historię w gazecie, a później zrobili z tego film.

MIKE
Mocny gość.


BRETT

Chuj z gościem. Chodzi o to, że nie wymyślasz takich historii z niczego. Te rzeczy muszą być naprawdę, potem dopiero kręcisz o nich filmy.

MIKE
Chyba, że jesteś nieźle popierdolony. Wtedy wymyślasz.


BRETT

Nikt nie jest popierdolony na tyle żeby wymyślić ruskiego, który w swoim basenie przez dwa tygodnie gotuje rekiny.

Podchodzi KELNERKA z dzbankiem kawy.

KELNERKA
Kawa dla panów? Wygląda, że ta scena jeszcze trochę potrwa.

BRETT
Tak, dziękujemy.


W tym momencie ruda, szczupła, około trzydziestopięcioletnia KOBIETA wskakuje na sąsiedni stolik, wyciąga rewolwer i celuje w klientów restauracji.

KOBIETA

Spokojnie, to napad! Niech któryś z was pojebańcy drgnie, a rozpierdolę wszystkich w drobny mak!

BRETT
(szeptem)

Widzisz, nikt normalny nie zacząłby filmu od kobiety, która z wielkim gnatem napada na restauracje. Musiał to gdzieś zobaczyć.

Do stolika BRETTA i MIKE'A podchodzi QUENTIN TARANTINO.

QUENTIN TARANTINO
(wskazując palcem najpierw na MIKE'A, później na BRETTA)

Wy dwaj. Czy sytuacja, w której się obecnie znajdujemy, przypomina wam randkę z parą nastoletnich cipek, które - macie nadzieję – dadzą się dzisiaj ostro wylizać tylko dlatego, że postanowiliście kupić im najlepszą kawę w mieście za $5,50 kubek? Nie? Pozwólcie, że powiem wam, dwóm durniom, dlaczego nie. Dlatego, że nie jesteście tu na randce. Jesteście pierdolonymi statystami, na pierdolonym planie, pierdolonego filmu, który będzie pierdolonym hitem. Więc stulić pyski albo wypierdalać.

THE END



Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości użytkowników portalu bez ich zgody, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).